Marta Smolińska

Obraz rozbity?

Uwagi o „Ostatnich siedmiu słowach Chrystusa na krzyżu” Krzysztofa Gliszczyńskiego

Obraz” jest obiektem, który może być podzielony, który może być rozbity, który może być w częściach.

Robert Mangold

Podzielony na części, jakby popękany, jest obraz Krzysztofa Gliszczyńskiego „Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu” z 1994 roku. Paradoksalnie praca ta wydaje się jednocześnie reprezentatywna i nietypowa dla całej twórczości artysty: reprezentatywna ze względu na rozgałęziającą się sieć linii, a także nasyconą znaczeniami grę między tym, co widzialne, a tym, co niewidzialne, zaś nietypowa z powodu owego fizycznego rozbicia prostokątnego formatu na siedem elementów, między które wnika realna przestrzeń otoczenia, aspirująca do rangi immanentnego czynnika wewnątrzobrazowego. Owo włączenie (się) przestrzeni czy „pustych” odstępów pomiędzy poszczególnymi składowymi w całość obrazu i proces generowania przez niego znaczeń otwiera nowe możliwości kreowania semantycznego potencjału dzieła, uruchamiającego także strefy niewidzialne, „puste”, brakujące.

Jak zauważa Peter Weibel zamiłowanie nowoczesności do pustki oraz nieobecności miało swoje korzenie między innymi w białej kartce Stéphane’a Mallarmé’go, który uwolniwszy litery i słowa, otworzył drogę do późniejszego oswobodzenia form i kolorów. Francuski symbolista podnosił wagę białych przestrzeni między wersami, które miały działać niczym ramy z milczenia, co z kolei zwróciło uwagę na potencjał sfery pomiędzy, której zazwyczaj nie dostrzegano i nie brano pod uwagę jako czynnika współkształtującego przesłanie poezji. Analogicznie rzecz się ma z obrazem jako fenestra aperta, wobec którego ściana i otaczająca przestrzeń stanowiły niedostrzegane tło, a dopiero rozszczepienie obrazu na części, pomiędzy którymi powstał fizyczny odstęp, musiało zwrócić uwagę na te – tak wówczas ostentacyjnie ujawnione – obszary pomiędzy poszczególnymi formami.