CINISBACILLUS

Ta praca wynika z mojej fascynacji popiołem. Choć doświadczenie materii odrzuconej pochodzi od wykonywanych przeze mnie od 1992 roku Urn , nieodłącznych obiektów mojej pracy malarskiej.

Popiół – materiał zdaje się już całkowicie nieprzydatny. Pozbawiony cech pierwotnych staje się zdematerializowanym śladem swojej przeszłości. Wydawałoby się, że calcinatio pozbawiło go cech indywidualnych , natomiast „instynkt śmierci”, nieobecności nadaje mu dramatyczności. Nadzieje na ponowne ocalenie i odrodzenie na nowo. Jak pisze poeta, J.M. Rilke, w wierszu Sztuka, ….’’cierpimy często, gdy w popiół zamienia się płomień; Lecz w sztuce: płomień powstaje z popiołu”

Mój materiał do pracy pozyskuje od moich znajomych, tych którzy posiadają w swoim domu kominki lub piece. Znam ich teraz lepiej, bo popiól jest materią intymną. Za każdym razem kiedy otwieram paczkę z popiołem, czuję się intruzem w czyimś życiu. Stąd chodzi mi po głowie pomysł zrobienia pracy o ludziach i ich popiele. W pracy „Mitologia czerwieni”, przysypywałem w plexiglasowych boxach, wspaniałe odcienie czerwieni warstwą popiołu. Dokładnie opisałem gdzie znajduje się czyjś popiół. Widać wyraźnie różnice w poszczególnych odcieniach warstw popiołu. Często używam popiołu w pracy malarskiej, zwłaszcza przy szarych obrazach. Nabierają one dla mnie dodatkowego znaczenia. Nie jest ważny tylko estetyczny wymiar, ale pewna metafizyka zawarta w tym materiale ponownie użytym, przywróconym do życia.

Popiół , kultura codzienności. Przechowywany w naczyniu. Od naczynia ofiarnego (urna) do codziennej jednorazowości. Forma naczynia, często pojawiająca się w moich obrazach, jako retorty, mandorle, zwróciła moją uwagę na formę naczyń jednorazowego użytku. Kultura codziennej konsumpcji. Zupełnie anonimowa, pozbawiona znaczeń, kontekstów. Kupujemy, konsumujemy, wyrzucamy. Próbuję zatrzymać ten proces. Zbieram opakowania po jogurtach, najbardziej symbolicznych naczyniach czasu kultury żywych bakterii. Mieszam popiół z cementem aby wykonać odlew. Zaczynam odkrywać ich ukrytą urodę. Z różnych miejsc na świecie przywożę opakowania po jogurtach licząc na to że będą miały ciekawszą formę, wzbogacą moją kolekcję. Ale częściej różni się tylko popiół od moich znajomych, w zależności od tego czym palili w swoich piecach. Natomiast naczynka stają sie zunifikowanymi pojemnikami o podobnych smakach gdziekolwiek byśmy się znaleźli na świecie. Nawet z Chin przywiozłem opakowanie po jogurcie firmy Danone niczym się nie odróżniające od opakowań w Polsce. Praca ta dla mnie jest ciagłym procesem i chciałbym ją kontynuować w różnych miejscach. Jej forma ekspozycyjna będzie się zmieniać, ponieważ będzie się powiększać. Ale ważne jest dla mnie pokazanie procesu unifikacji w sferze kultury, konsumpcji, która spłyca problem, nie poszukując głębszych odniesień w przeciwieństwie do sztuki, która mając głęboko zakodowane treści potrafi odnaleźć swoje miejsce we współczesnym świecie